Znowu będę marudził. Dzisiejsze przemyślenia będą z natury tych bolesnych. Musieliśmy z rodziną wylądować na SORze.

  • Ostatnio mam do czynienia z Sądem i od 6 lat nie mogę dojść swoich praw względem pewnego bardzo dużego i wpływowego podmiotu.
  • Ze służbą zdrowia jest tak, że z prywatnymi wizytami nie ma problemu, ale wszystko, co dzieje się na kasę chorych to jakaś masakra!
  • Po czterech godzinach siedzenia na SoRze żaden z lekarzy nie chciał sprawdzić wyników badań.
  • Płacimy podatki, ale mimo to musimy 8h czekać. Badania są, ale nikt nie chce nam ich wydać, abyśmy mogli z tymi badaniami i iść gdzie indziej na konsultację.
  • Poziom znieczulicy jest tak duży, że zaczęliśmy się zastanawiać czy lepiej nie przenieść się gdzieś gdzie służba zdrowia nie jest chora, a życie jest normalne.
  • Gdy zapytałem pielęgniarkę, czy moja żona, która jest w 6 miesiącu ciąży, może się gdzieś położyć, odpowiedziała, że nie ma takiej możliwości, mimo, że w gabinecie były wolne dwie kozetki.  

Napisz do mnie na   jerzy@bezedycji.pl lub nagraj wypowiedź na https://bezedycji.pl/antena